Na „Lisbon” spotykają się wszystkie garażowo-pavementowo-springsteenowe inspiracje i charakterystyczne dla The Walkmen motywy. Klimatem całość nowego albumu wraca do „A Hundred Miles Off”, na poziomie detali zaś do każdego z pięciu poprzednich krążków z osobna. Perkusja w „Angela Surf City” pod znieczuleniem została wycięta z genialnego „The Rat”, pijacka chwytliwość „Victory” przeszczepiona z niektórych fragmentów „Pussy Cats”, szorstko-gorzka melodyjność „Woe Is Me” karze pochylić się nad debiutem Amerykanów. „Lisbon” zdecydowanie jest tym mniej efektownym wydawnictwem w dyskografii The Walkmen, raczej dla ludzi, którzy już ten zespół zdążyli kupić niż tych, mających ciągle „Everyone Who Pretended...” na liście „do sprawdzenia”. Z ekstremalną americaną The Walkmen, gorzką, cierpką, romantyczną, wyrazistą i spokojną zarazem przez dziesięć lat można się było oswoić. Kto przed „Lisbon” nie znalazł na to czasu, raczej w 2010 roku z tą kapelą się nie zaprzyjaźni. Zresztą nowy album sprawia wrażenie, że zespół chyba nie miał aspiracji zaczepiać kogokolwiek drugim „Bows + Arrows”. I w sumie dobrze się stało, bo w ciuchach Springsteena made in USA, przerobionych w duchu DIY wyglądają dostojnie i elegancko, jak na zespół z takim stażem i dorobkiem przystało.
(SCREENAGERS.PL)
- Gatunek:
- Alternatywna
- Tytuł:
- The Walkmen - Lisbon
- Premiera:
- 14.09.2010
- Wydawca:
- www.fatpossum.com
- Strona domowa:
- www.myspace.com/thewalkmen
