Teebs nie kombinuje – stawia na przepojone dość oniryczną atmosferą kompozycje, rzadko wykraczające poza formułę dwuminutowych loopów. „Ardour” przy pierwszym odsłuchaniu zaskakuje brzmieniową spójnością – to jednolita opowieść, utkana z podobnych do siebie bitów. Zaskakująco – nie ma nudy. Wielką zasługą Teebsa jest stworzenie atmosfery, kojarzącej się z jesienią w całej jej okazałości. Inspiracji daleko szukać nie trzeba – Oddisee serią EP-ek o porach roku odkrył najlepszy sposób na przekładanie meteorologii na język instrumentalnego hip-hopu. Zresztą można się spierać, czy czujemy tu wiosnę, czy jesień, oceńcie sami. Kunsztowność „Ardour” polega na wykorzystaniu zestawu sampli „z jednej parafii” – odnoszę wrażenie, że np. dzwonki są zawsze te same – do zrobienia całej płyty. To zapewnia spójność, to sprawia, że debiut Teebsa to jednorodna opowieść, z której wyłamuje się „Long Distance” (gościnnie głosu użyczyła Gaby Hernandez), ale tylko przez obecność wokaliz – „Ardour” ucierpiałoby bez tego kawałka.
(SCREENAGERS.PL)
- Gatunek:
- Alternatywna
- Tytuł:
- Teebs - Ardour
- Premiera:
- 19.10.2010
- Wydawca:
- www.brainfeedersite.com
- Strona domowa:
- www.myspace.com/teeeb
