Reklama

Megarecenzje - serwis agregacyjny

to nasza domena
Tworzymy pierwszy serwis agregacyjny poświęcony popkulturze. Z recenzji filmów, muzyki, gier i książek powstaje unikalny Ranking. Pokazujemy co jest  najlepsze, nie najpopularniejsze. A wszystko pod czujnym okiem Krytyka...
Potwory kontra Obcy

Potwory kontra Obcy

Znakomita animacja 3D dla wszystkich. Susan Murphy to nowoczesna dziewczyna z Kalifornii, która podczas swojego wymarzonego ślubu zostaje uderzona przez... meteor, co powoduje że rośnie do niewiarygodnych rozmiarów 49...


Muzyka

| Sortuj po tytule | Sortuj po ocenie |

Ranking muzyki 2010:

Nowa muzyka

Spoon - Transference

Spoon - Transference

7.4

Siódmy album grupy wokalisty i gitarzysty Britta Daniela z Austin w Teksasie: jak zawsze, znakomity, ale szokująco inny niż wcześniejsze „Gimme Fiction" i „Ga Ga Ga Ga Ga".

Inny, znaczy tu bardziej rockowy, jakby świadomie cofający się do czasów, gdy w studiach nagraniowych królowały cztero- i ośmioślady, gdy świeżo upieczone gwiazdy rocka eksperymentowały z stereo, gdy efekty dźwiękowe uzyskiwało się poprzez różne zabawy z taśmą, a całość po nagraniu brzmiała jakby zarejestrowana została na żywo. Spoon chwilami - no, prawie na połowie materiału! - poszli jeszcze dalej, w części utworów zachowując atmosferę ni to próby w studiu, ni to nagrań demo. Bywa, że nagle utwory urywają się „w pół zdania", bywa, że w trakcie nagrania następuje raptowny zwrot akcji i prowadzoną przez wokalistę melodię zastępuje partia improwizowana: jak choćby w „I Saw The Light", „Out Go The Lights" czy „Nobody Gets Me Like You". Transference przywołuje na myśl ten ulotny moment przejściowy z połowy lat 60., gdy najwybitniejsze rockowe zespoły tamtej epoki - The Beatles, The Who czy The Kinks - zostawiały za sobą czasy dominacji singla i dojrzewały do nagrania swych pierwszych albumów koncepcyjnych; gdy rock z doznania czysto fizycznego zaczął świadomie odwoływać się do bardziej kompleksowych zdarzeń i doświadczeń emocjonalnych i psychologicznych, a więc - dążyć do oddziaływania na słuchacza już nie na poziomie czysto biologicznym, lecz estetycznym i intelektualnym.
Spoon na „Transference" proponuje jakby odwrócenie tamtego procesu sprzed 45 lat, za swój punkt odniesienia przyjmując dwa własne, bardzo wyrafinowane artystycznie albumy „Gimme Fiction" (2005) i „Ga Ga Ga Ga Ga" (2007). Dekonstrukcja czy de-ewolucja, jakiej efektem jest „Transference", została przez Daniela przeprowadzona ze zwykłą dla niego perfekcyjną precyzją, ale też ze swoistą przewrotnością. Bowiem jego celem bynajmniej nie był powrót do młodzieńczej witalności i zaczepności „Rubber Soul", „Revolver", „Something Else By The Kinks" czy „Who's Next", a już na pewno nie nagranie albumu w stylu retro, a już - nie daj Boże - lo-fi. Wręcz przeciwnie. Lider Spoon dostrzegł prawdopodobnie w archaicznych brzmieniach i technikach nagrywania płyt jakiś schizofreniczny rys, który uznał za idealny punkt wyjścia do stworzenia czegoś o wiele bardziej mrocznego i niepokojącego, doskonale współbrzmiącego z jak najbardziej nam współczesną wrażliwością. W „Transference" odwołał się więc do czegoś bardziej pierwotnego i wykreował sekwencję osobliwych emocjonalnych pejzaży, jakby skopiowanych wprost z mocno skonfundowanej, czy wręcz upośledzonej podświadomości.
Kluczem do zrozumienia intencji Daniela jest tytuł płyty. We freudowskiej psychoanalizie termin „Transference" (pol.: przeniesienie) oznacza projekcję przeżycia, emocji czy wyobrażenia z wczesnego dzieciństwa na osobę, z którą jest się w aktualnej relacji, na przykład z matki lub siostry na żonę lub partnerkę, co - dodajmy - z pewnością nie przyczynia się do trwałości związków uczuciowych. Na poziomie terapeutycznym analogiczna projekcja może nastąpić wtedy, gdy szukający pociechy po nieudanym związku pacjent podczas terapii przeniesie swoją minioną relację uczuciową na swego analityka. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy naturalną intymność podczas seansów terapeutycznych uzna on za przejaw miłości. Brzmi to może ciut zawile, ale już po pierwszym przesłuchaniu tej wybitnej (tak!) płyty wszystko stanie się jasne. A to dlatego, że - mimo ostrego zwrotu stylistycznego - „Transference" ani na jotę nie utracił charakterystycznej dla Spoon komunikatywności i czytelności przekazu. (SONIC RECORDS)

Gatunek:
indie, indie rock, alternative, rock, indie pop
Tytuł:
Spoon - Transference
Premiera:
18.01.2010
Wydawca:
www.mergerecords.com
Strona domowa:
www.spoontheband.com

Opinie krytyków:

FOR MUSIC | Menda

I głęboko w rzyci mam te wszystkie jednosezonowe indie gwiazdki, gdy wciąż świetne albumy nagrywają tacy starzy wyjadacze jak Spoon.

Czytaj całą recenzję
9.0
Język recenzji

FURS ZINE | night

Pokażcie mi takich drugich, dla których 8/10 jest spadkiem formy...

Czytaj całą recenzję
8.0
Język recenzji

ONET | Marek Fall

Brakuje tylko jakiejś kropki nad i. Kilka momentów w stylu "Don't Make Me A Target" z ostatniej płyty wydźwignęłoby "Transference" na wyższy poziom.

Czytaj całą recenzję
8.0
Język recenzji

Łukasz Kuśmierz | Łukasz Kuśmierz

Zdecydowanie jest to płyta, do której warto będzie wrócić, lepiej poznać całość.

Czytaj całą recenzję
Widziane okiem krytyka
8.0
Język recenzji

HIGH STANDARDS | Łukasz

Transference to jednak KOLEJNE solidne wydawnictwo Teksańczyków, którzy dojrzewają z klasą, mimo braku fajerwerków.

Czytaj całą recenzję
6.0
Język recenzji

PORCYS | Ryszard Gawroński i inni

Uh. Uh uh, huh-uh. Mh-ooawh, uh. Uh howh. Dum dum, brzdum, klap. Uh-oh. Kojarzycie? Tak, to Britt Daniel i jego wesoła gromadka

Czytaj całą recenzję
5.5
Język recenzji


Reklama