Smith Westerns to taka kapela, do której należałoby podejść z dużą dawką umiaru. Chłopcy nie skończyli jeszcze dwudziestu lat, a już zagrali trasę z MGMT, pojawili się na Primaverze i w półtora roku po dobrze przyjętym debiucie wydali drugą płytę. Brzmi to, mimo wszystko, trochę podejrzanie. Dodatkowo, w składzie mamy dwóch braci oraz ich dwóch kumpli. To znów bardzo źle się kojarzy. Nie wiem, kim jest ich tatuś i czy ma jakikolwiek wpływ na twórczość, ale porównywania do Kumki Olik pozwolę sobie oszczędzić, bo nie chcę panów Holak i s-ka dobijać. Smith Westerns to zupełnie inna bajka – ciekawa od samego początku, a już po pierwszym przesłuchaniu “Dye It Blonde” nasuwa się wesoły wniosek: “jak fajnie być młodym!”.
Debiut Smith Westerns nie przekonał mnie do końca, a zapowiedzi o delikatnej zmianie stylistyki wzmożyły tylko obawy. W jakim byłem błędzie! Chłopcy odkryli dla siebie glam rock, wymieszali go z wesołymi melodiami a’la The Beatles, co w konsekwencji wyszło im znakomicie. Zgoda, że to wszystko już kiedyś było, a takie strategie nie są w ogóle odkrywcze. Piosenki bronią się jednaj tutaj same, a o wtórności szybko się zapomina. Milej mi się na sercu robi, gdy słyszę, jak fajnie chłopcy dojrzewają i jakim talentem dysponują. To dobrze wróży na przyszłość.
Za produkcję “Dye It Blonde” odpowiada Chris Coady (TV On The Radio, Beach House) i jest to już rekomendacja znakomita. Nie wiem, czy to jego wpływ, ale elementów zaskoczenia jest tu tyle, że np. The Drums mogą jedynie o takim pozytywie pomarzyć.
(UWOLNIJMUZYKE.PL)
- Gatunek:
- Alternatywna
- Tytuł:
- Smith Westerns - Dye It Blonde
- Premiera:
- 28.01.2011
- Wydawca:
- www.fatpossum.com
- Strona domowa:
- www.myspace.com/smithwesterns
