Nas i Damian Marley pokazali jak łączyć muzyczne światy. Nagrali album dla wszystkich - "ziomali", "rastuchów", ale też tych, którym wystarczy że "radio ładnie gra." Sprawdźcie koniecznie przed występem na Open'erze.
Reggae i hip-hop to dwie różne drogi, którym często przyszło się krzyżować. Tego drugiego nie byłoby, gdyby nie wywodzący się z Jamajki Kool Herc i jego muzyczne eksperymenty ponad podziałami, przeprowadzane za pomocą gramofonów w latach 70. Najbardziej charakterystyczne style rapowania, choćby ten KRS-One'a czy Busta Rhymesa, mają oczywisty karaibski rodowód. Z drugiej strony, dancehall bardzo dużo zawdzięcza nawijaczom z amerykańskich gett.
Piękna przeszłość, tyle że dziś słysząc o reggae'owo-rapowej fuzji obawiam się topornej jak reggaeton kooperacji na bazie fascynacji plastikiem, mdłymi wokalistkami, potrząsającymi pośladkami tancerkami, auto-tunem, seksem i bronią. Pewno gdyby "Distant Relatives" było wspólnym projektem Mavado i Tony'ego Yayo, albo Busy Signala z Young Jeezym na tym by się skończyło. Na szczęście to dzieło Damiena Marleya (najmłodszy syn Boba) i Nasira Jonesa. A noszenie tych nazwisk zobowiązuje. (INTERIA.PL)
- Gatunek:
- rap / hip-hop / r&b
- Tytuł:
- Nas & Damian Marley - Distant Relatives
- Premiera:
- 28.05.2010
- Wydawca:
- www.universalmusic.pl
- Strona domowa:
- www.myspace.com/distantrelatives
