Reklama

Megarecenzje - serwis agregacyjny

to nasza domena
Tworzymy pierwszy serwis agregacyjny poświęcony popkulturze. Z recenzji filmów, muzyki, gier i książek powstaje unikalny Ranking. Pokazujemy co jest  najlepsze, nie najpopularniejsze. A wszystko pod czujnym okiem Krytyka...
Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej - L. Polman

Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej - L. Polman

Nigdy wcześniej nie istniało tak wiele instytucji niosących pomoc. Karawana organizacji humanitarnych wraz z podążającymi ich śladem gwiazdami muzyki pop, aktorami, politykami i dziennikarzami sunie po planecie,...


Muzyka

| Sortuj po tytule | Sortuj po ocenie |

Ranking muzyki 2011:

Nowa muzyka

Lykke Li - Wounded rhymes

Lykke Li - Wounded rhymes

7.5

W roku 2011 po tamtej Lykke Li pozostaje nam tylko wspomnienie. Dziewczyna postanowiła bowiem wpisać się we wszystkie mody, które wyniosły na piedestał wokalistki pokroju Florence Welch. W porównaniu do kreacji z poprzedniego albumu, na najnowszym krążku Lykke Li brzmi jak połączenie uczennicy Dusty Springfield i chórzystki Dixie Chicks, która postanowiła popracować na własny rachunek. Ale Szwedka przede wszystkim śpiewa – już nie szepcze zalotnie, nie melorecytuje kokieteryjnie. Radzi sobie całkiem nieźle, bo okazało się, że ma całkiem mocny, wyraźny wokal i w takim „I Follow Rivers” robi to wrażenie. Problem w tym, że poza owym kawałkiem i dowcipnym „Sadness Is A Blessing” na „Wounded Rhymes” praktycznie brak zapamiętywalnych momentów. Wokalistka konsekwentnie podąża folkową ścieżką, zbaczając momentami z głównego toru, by pośpiewać jak popowa gwiazdka lat 60. lub spróbować swoich sił w bardziej rockowych numerach jak „Rich Kids Blues”. Lykke Li nie niesie jednak tej płyty, a sam album kompozycyjnie trudno uznać za coś więcej niż przyzwoity zestaw nudnawych utworów. Piosenki na „Wounded Rhymes” są zbyt zachowawcze nawet jak na folkowe standardy, zaś wokalnie dziewczynie ze Skandynawii jeszcze daleko do podobnych stylistycznie Florence & The Machine czy nawet nieopierzonej jeszcze Alex Winston. Jasne, że tegoroczna metamorfoza Szwedki wiąże się zapewne z procesem artystycznego dojrzewania niegdysiejszej, uroczej kokietki. Szkoda jednak, że Lykke Li dorosła tak szybko.

(SCREENAGERS.PL)

Gatunek:
Pop
Tytuł:
Lykke Li - Wounded rhymes
Premiera:
28.02.2011
Wydawca:
www.myspace.com/lykkeli
Strona domowa:
www.myspace.com/lykkeli

Opinie krytyków:

TUBA.PL | Marek Michalak

To elegancki, doskonale wyprodukowany i bogaty w detale indie pop. Potężne dźwięki perkusji, bębnów i gitar zastąpiły intymne i "słodkie" piosenki z "Youth novels" (może z wyjątkiem opartego jedynie na gitarze "Love is u

Czytaj całą recenzję
9.0
Język recenzji

UWOLNIJMUZYKE.PL | Michał Stępniak

“Wounded Rhymes” sprawiło, że nawet moje zdanie na temat urody wokalistki uległo całkowitej metamorfozie. Ona jest doskonała! Test drugiej płyty zdany celująco. Li, podążaj tą drogą!

Czytaj całą recenzję
8.8
Język recenzji

WP.PL | Anna Szymla, megafon.pl

"Wounded Rhymes" to pełne niespodzianek, bogate i bardzo zróżnicowane dzieło. Urozmaicone aranżacyjnie, ale wystarczająco piosenkowe kompozycyjnie.

Czytaj całą recenzję
8.7
Język recenzji

NOWAMUZYKA.PL | Sara Ochał

Lykke Li pytana przez dziennikarzy czy nie obawia się odkrywać przed światem całej swojej osobowości i ujawniać emocji, które w niej siedzą odpowiada, że dla niej nie ma innej drogi.

Czytaj całą recenzję
Widziane okiem krytyka
6.0
Język recenzji

SCREENAGERS.PL | Kasia Wolanin

Trzy lata temu sympatyczną Lykke Li polubiłam nie tyle za same piosenki, ile za jej wrodzoną figlarność, dziewczęcość, nieśmiałość podszytą delikatnym flirtem.

Czytaj całą recenzję
5.0
Język recenzji


Reklama