Reklama

Megarecenzje - serwis agregacyjny

to nasza domena
Tworzymy pierwszy serwis agregacyjny poświęcony popkulturze. Z recenzji filmów, muzyki, gier i książek powstaje unikalny Ranking. Pokazujemy co jest  najlepsze, nie najpopularniejsze. A wszystko pod czujnym okiem Krytyka...
Klucz do ogrodu - J. Erpenbeck

Klucz do ogrodu - J. Erpenbeck

Bezbronni wobec historii, jak ziemia wobec nacisku lodowca, zdają się poddawać jej małym i wielkim wyrokom. Tak jak wójt i jego cztery córki: Greta, Hedwiga, Emma i Klara, z których zadrwił los. Tak jak Hermine i...


Muzyka

| Sortuj po tytule | Sortuj po ocenie |

Ranking muzyki 2011:

Nowa muzyka

Beirut - The Rip Tide

Beirut - The Rip Tide

5.5

Trzeci album wybitnego muzyka, wokalisty, multiinstrumentalisty i aranżera, którego debiut w wieku 19 lat albumem „Gulag Orkestar" był sensacją w całym amerykańskim indie-światku.

Od poprzedniej pełnowymiarowej płyty Zacha Condona, czyli Beirutu, „The Flying Club Cup", minęły cztery lata, przerwane znienacka meksykańsko-elektroniczną EP-ką „March Of The Zapotec / Holland" - może trochę artystycznie kontrowersyjną, ale świadczącą nadto dobitnie, że nawet jeśli na początku kariery Condon był trochę pod wrażeniem otrzymanego z drugiej ręki folkloru bałkańskiego typu Bregović, na wschodnioeuropejskiej egzotyce bynajmniej nie zamierzał spocząć. Jasne, że słowo „world music" czasem ciśnie się na usta, ale sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, a w każdym razie nie tak oczywista. Drugi album, wspomniany „The Flying Club Cup" ze swoimi utworami - jakby malowanymi sepią pocztówkami z fin de siecle'owej Europy - to już było niekwestionowane świadectwo dojrzałości młodego muzyka. który swoje inspiracje czerpał nie tylko z „trąbiastej", pompatycznej tradycji Bałkanów czy XIX-wiecznych habsbursko-galicyjskich orkiestr dętych (patrz: „Marsz Radetzky'ego"), ale także ze szlachetnej sztuki baroku. Bo barok, to nie tylko były organy Bacha (który też, zresztą wprowadzał do swych utworów dźwięki trąb, co warto przypomnieć), ale i bezprecedensowy awans instrumentów dętych - całych sekcji tych instrumentów uwiecznionych, stosownie, w postaci dmących w trąby - na rzeźbach - aniołków. „The Rip Tide" jest ze swymi sekcjami dętymi trochę taką właśnie dźwiękową, bardzo finezyjnie wykonaną rzeźbą, pełną aluzji do sztuki przeszłości. Czy jest to jakiś komentarz do rzeczywistości? Owszem jest, wystarczy wsłuchać się w teksty "Goshen" czy "East Harlem". (NOTA WYDAWCY)
 

Gatunek:
Folk, alternatywa
Tytuł:
Beirut - The Rip Tide
Premiera:
29.08.2011
Wydawca:
www.sonicrecords.pl
Strona domowa:
beirutband.com

Opinie krytyków:

PANZNIEBA.BLOGSPOT.COM | Z nieba Pan

Radość ze słuchania od pierwszej, do ostatniej minuty. 

Czytaj całą recenzję
Widziane okiem krytyka
9.0
Język recenzji

ZIEMIANICZYJA.PL | Mariusz Herma

 Ni to wesołe, ni to smutne zawodzenia otoczone ansamblem dętym wolne są tym razem od jednoznacznych skojarzeń geograficznych.

Czytaj całą recenzję
6.6
Język recenzji

ORANGE.PL | Lesław Dutkowski/megafon.pl

Czasem lekko pachnie kiczowatą meksykańską biesiadą, ale strawną i mającą w sobie dużo wesołości. 

Czytaj całą recenzję
Widziane okiem krytyka
6.0
Język recenzji

WYBORCZA.PL | Robert Sankowski

 Jego płaczliwo-melancholijna maniera mogła intrygować parę lat temu. Dziś nuży.

Czytaj całą recenzję
Widziane okiem krytyka
5.5
Język recenzji

ONET.PL | Bartosz Sadulski

Słuchanie trzeciej płyty Beirutu jest jak zrobienie sobie zdjęcia z misiem na Krupówkach i opowiadanie, że się było w górach. 

Czytaj całą recenzję
3.0
Język recenzji

MACHINA.PL | Tadeusz Fułek

Jest mi bardzo przykro, że ktoś popełnił taką płytę w XXI wieku. 

Czytaj całą recenzję
Widziane okiem krytyka
3.0
Język recenzji


Reklama